Kontrowersyjne wulgaryzmy

Wulgaryzmy to słowa kontrowersyjne. Wzbudzają zainteresowanie i przykuwają uwagę, jednocześnie wywołując niesmak w odbiorcach. Przynajmniej u mnie wywołują takie uczucia. Panowie, którzy nagminnie przeklinają, być może chcą w ten sposób okazać swoją wielkość i dominację. Być może nie znają zamienników. Pewne jest to, że wszyscy wszędzie przeklinają, a ludność burzy się z tego powodu. Burzący się mogą nawet przeklinać przeklinających, nie widząc w tym nic złego. Całkowita obłuda. Skoro już przyznajemy, że wulgaryzmy są z jakiegoś powodu złe, czy nieodpowiednie, to chociaż bądźmy konsekwentni i nie używajmy ich.

Słowa mocno nacechowane emocjonalnie, przykładem są tu wulgaryzmy, powinny być wykorzystywane w sytuacjach, w których takie emocje przeżywamy. A więc nie: „K… wczoraj sobie k… poszedłem do tego k…. sklepu kupić tamte zaj… papierosy.” Takie użycie wulgaryzmów jest nie tyle nieestetyczne, ale po prostu błędne stylistyczne. Jedno zdanie zbudowane jest z trzech identycznych wyrazów, które w żaden sposób nie pomagają nam w wyobrażeniu sobie przedstawianej sytuacji. „Normalnie wczoraj szedłem i normalnie zobaczyłem Lindę w sklepie, to było normalnie coś!”. Budowa przytoczonego zdania jest bardzo podobna do poprzedniej wypowiedzi, tyle że nie występują w nim wulgaryzmy. Dlaczego na jedną grupę wyrazów reagujemy inaczej, niż na inną? Dlaczego wyrazy „są” dobre i złe? Od czego to zależy? Wśród młodzieży panuje przekonanie, iż słowa takie jak: zajebisty, dupa, spadać, pieprzyć wulgarne nie są, chociaż uważane są za takie przez ich rodziców. Czy za 50 lat jakiekolwiek wyrazy zaliczać będziemy do wulgaryzmów?

Niezwykłe cytaty:

Pozostawiamy powyższe wypowiedzi bez komentarza...